Brama Do Świata Muminków – Helsinki, Finlandia – czerwiec 2025
Helsinki są ładne i schludne, ale raczej mało ciekawe. Architektura bywa zachowawcza, aczkolwiek zdarzają się interesujące budynki, które znacznie odbiegają od normy. Po mieście poruszamy się pieszo oraz komunikacją miejską, która działa bardzo dobrze z jednym wyjątkiem – zakupem biletów. Jednorazowy przejazd jeszcze da się od biedy w miarę sprawnie kupić, ale już pozostałe rodzaje pozostają trudno dostępne. Bo tak… Automatów biletowych jest bardzo mało i często nie działają. Taka sama sytuacja jest z kioskami. Jest jeszcze aplikacja, ale nie chce mi się jej instalować na 1 dzień pobytu.
Obserwujemy stolicę Finlandii skąpaną w słońcu. Przez pierwszą połowę dnia jest przyjemnie ciepło, ale zdradliwy, zimny wiatr nie pozwala delektować się w pełni tym ciepłem. Dopiero w drugiej połowie robi się naprawdę gorąco i poznajemy co to fińskie lato. Finowie są mili, ale raczej mało wylewni i dość zdystansowani. Bliższą interakcję mam w sklepie z pamiątkami, gdy chwilę rozmawiam na temat Simo Häyhä (Białej Śmierci) – najlepszego snajpera w historii wojen. Panie z obsługi na początku nie wiedzą o kogo chodzi, ale znalazła się jedna, która jest oblatana w temacie i powoli wszystkie sobie coś tam na ten temat przypomniały. A na odchodne dostaję od jednej z nich krótki kurs języka fińskiego.
Co chwilę przekraczając różne progi ocieramy się o krainę Muminków, a wchodzimy do niej całkowicie w oficjalnym „Moomin Shop”. Magia, ale taka fińska – kameralna i zdystansowana. Wychodzimy na helsińskie ulice, a tu słyszymy przeróżne języki. Przy weekendzie trwają wszelkiego rodzaju imprezy, protesty i inne wydarzenia. Z bardziej spektakularnych to trafiamy na Helsinki Samba Carnaval. Jest dość tłocznie, a im bliżej wieczoru, tym więcej ludzi świętuje weekend na świeżym powietrzu. Szczególnie na trawnikach jest tłumnie i głośno. Widać, że to miasto żyje latem na zewnątrz bardzo intensywnie. I taka ciekawostka: alkohol w sklepach można kupić tylko do 21:00, a mocniejsze trunki tylko i wyłącznie w sieci państwowych sklepów monopolowych „Alko”. My próbujemy fińskie piwo rzemieślnicze zachodząc m.in. do „Helsinki Bryggeri”. Przytrafia nam się też mięso renifera – spożywamy je na obiad w faszerowanym ziemniaku. I tak mija nam długi wieczór. O 24:00 jest tu jeszcze widno o tej porze roku i nadejście nocy bywa niezauważalne. Nocujemy w „Radisson Blu Seaside Hotel” (Ruoholahdenranta). Śniadanie jakie w nim oferują jest fenomenalne. Mają tu wszystko, co w kuchni finlandzkiej jest najważniejsze i do tego z bardzo dobrych składników. Nasze dwa poranki w Helsinkach zaczynają się za każdym razem wyśmienicie.